• pawelmieszkalski1

Hardzi w czasach zarazy

"Zostań w domu”. To hasło przewija się ostatnio na każdym kroku. Nikt z nas tak naprawdę nie wie, ile nasze przymusowe “wakacje” potrwają. Czy to będą dwa tygodnie? Dwa miesiące? Jeżeli ktoś jednoznacznie Ci na to odpowie - nie wierzyłbym mu. Czas pokaże. Jak w takim razie powinniśmy się zachowywać, jak jeść, jak trenować, jak robić wyższą formę?


Nowe okoliczności

Zmieniło się wiele. Dla niektórych (w tej grupie jestem również ja sam) schemat dnia wykoleił się, leży na plecach i nie bardzo wie jak się z powrotem podnieść. Nie pozostaje nam nic innego, jak się do obecnej sytuacji w jakiś sposób zaadoptować.


Nie zamierzam Wam tu pisać, w jaki sposób robić zakupy, czy chodzić na msze, i czy wybierać autobus czy rower. Pierwszy lepszy portal da Wam odpowiedzi na te pytania. To, że kolejny da zupełnie inne, to już pomińmy. Ja mogę się wypowiedzieć w temacie około treningowym.


Wyższa forma

Na co dzień trenujemy w Hardym. Robimy siłę, potem kondycję, dorzucimy gimnastykę a tydzień zakończymy treningiem wytrzymałościowym. Pomału, sukcesywnie robimy progres i jest spoko. Używamy sztangi, hantli, drążków, sprzętów takich, jak ergometry, rowerki, ski ergi (to te nowe w kącie). Mamy kawał sali, gdzie możemy bez problemu pobiegać czy poskakać. Robimy wyższą formę.


Czy możemy powiedzieć, że miejsce nie ma znaczenia i w warunkach domowych zrobimy tak samo wartościowy trening i po kwarantannie wrócimy do Hardego w lepszej formie? Pewnie nie. Ale nie to powinno być naszym celem. W nowej sytuacji chcemy się po prostu RUSZAĆ. Nie chcemy usiąść na kanapie, włączyć Friends’ów S01E01 i po 236 odcinkach z niej wstać (serio, tyle ich jest).


Chcemy podtrzymać naszą dotychczasową formę, nie rozleniwić się, nie zdziadzieć.

Pozytywne nastawienie jest mega ważne. Nie zadręczaj się ciągłym odświeżaniem tematu nowych zarażeń. Dajmy głowie odpocząć, niech pomyśli o czymś innym. A o czym głowa myśli trenując?


Moja, za wiele wtedy w ogóle nie myśli, a to chyba teraz będzie akurat spoko.

Zróbmy wspólnie trening live o 09:00 lub 18:00.


Nie możesz wtedy? Kliknij w innym czasie, weź partnera czy partnerkę, dzieci i poruszajcie się razem. Sąsiad będzie walił w ścianę, że głośno? Niech się w łeb walnie!


Skupmy się także na elementach treningu, które dotychczas trochę zaniedbaliśmy. Rozciąganie, wałkowanie? Może to jest właśnie pora na to?

Jedzenie

Jak jeść? Nie ma się co oszukiwać. Ruszamy się mniej, siedząc w domu. Nie palimy tyle kalorii, co standardowo. Robiąc 10.000 kroków w ciągu dnia, palimy ok 300 kcal. Wczoraj zrobiliśmy 1000 kroków? Prosty rachunek - uleciało 30 kcal. Weźmy to pod uwagę komponując posiłki. Ale też bez przesady, nie głodujemy! Po prostu ten zapas czekolad, który zrobiliśmy, niech zostanie na 2 tygodnie, a nie na 2 godziny.


Starajmy się nadal jeść porządnie. Jeśli to możliwe - warzywa, owoce, dostarczamy organizmowi niezbędnych witamin. Nie zapominajmy o białku - mięso, ryby, nabiał, produkty sojowe. Węglowodany niech nadal będą w postaci ryżu, makaronu a nie paluszków.


Warto dorzucić suplementy - witaminę D, C, kwasy Omega 3. Last but not least - woda, nie zapominajmy o niej.

Jak nie zwariować

Najbliższy czas będzie specyficzny. Spróbujmy z jednej strony nie zatracić naszych przyzwyczajeń - trenować, dbać o siebie, dobrze jeść. Z drugiej dorzućmy coś nowego - weźmy do ręki książkę, z którą do tej pory nie było nam po drodze, poszperajmy w internetach, niekoniecznie a'propos wirusa, ale może warto odpalić na YouTube jakiś ciekawy kanał i nauczyć się nowych rzeczy. Sposobów jest milion. Trzymajmy się, będzie dobrze!



I do zobaczenia w Hardym. Face to face!

0 wyświetlenia