• pawelmieszkalski1

Dobrym trenerem być 2/4

“Fachura trener, ze świecą takiego szukać”. Czyli szukania odpowiedzi na pytanie: “Co sprawia, że ktoś jest dobrym trenerem?” część druga [Przeczytaj również: część 1: Trenerem być 1/4]. Poprzednio skupiliśmy się na chęci poznania podopiecznego. Dziś podejmujemy temat wiedzy, szkoleń i kursów, dzięki którym powinno się być alfą i omegą. Czy rzeczywiście?

Nie wiem wszystkiego, a wiedząc więcej, wiem, że wiem niewiele - powiedział trener Siwy.

To nie jakieś dalekowschodnie powiedzenie. Na dobrą sprawę, to wymyśliłem je przed chwilą. Jak by nie brzmiało, paradoksalnie ma w sobie sporo sensu i pokazuje, jakie podejście do wiedzy i rozwoju powinien mieć trener.


Przysiad - teoretycznie dla trenera ćwiczenie podstawowe, bułka z masłem. Pięta na ziemi, kolana na zewnątrz i trzymać proste plecy. Wiem, umiem, mogę skupić się na czymś ciekawszym. No to może salto? No nie.


Dobry trener powinien spojrzeć na to pod innym kątem. Bo, co osoba, to inny przysiad. Książkowy zdarza się raz na hmm… ja jeszcze się chyba nie spotkałem. Wg mnie zaliczenie szkolenia z tematu: “Przysiad. Technika prawidłowego wykonania oraz najczęstsze błędy”, nie załatwia sprawy. Owszem, szkolić się trzeba i to na potęgę. Ale jednocześnie, starać się poznać ludzi, bo dla każdej osoby potrzeba innego podejścia. I dopiero wtedy zauważamy, że trzeba czasem kombinować, żeby tego przysiadu nauczyć. U jednej osoby trzeba zrobić poślad, bo mizerniutki, u innej porozciągać przywodzieciele, bo beton. I wtedy cała wiedza, którą trener nabył na szeregu kursów wskakuje i układa się w spójną całość.


Kolejną cechą dobrego trenera jest otwarta głowa i chęć do dyskusji. Na każdy pomysł, każdą nową ideę, która z początku może wydawać się zupełnie nie dla nas.

Kiedyś miarą wytrenowania były wielkie, koniecznie twarde jak skała muskuły. Teraz byśmy powiedzieli, że ok, fajnie, ale zrób coś z tym - porozbijaj, porozciągaj, bo zaraz będzie dramat i ból. Gdzie regeneracja?


Wychodzę z założenia, że tylko ciągła nauka i chęć rozwoju pozwoli trenerowi być na bieżąco, aby dobrze zająć się swoim podopiecznym/ą.


Nie ma mety. Nawet jeśli start był dawno, kilka czy kilkanaście dobrych lat temu. Może się okazać, że jutro pojawi się temat, który pozwoli inaczej spojrzeć na Wasz trening i zrobić go lepiej. Tej mety, trener nie powinien wypatrywać, lepiej pogodzić się z faktem, że pewnie jej nie znajdzie. Bo ta wieczna nauka, wieczne poszerzanie horyzontów, przyjmowanie nowych idei i pomysłów treningowych jest niezbędne.


Wierzę, że to jedyna droga do tego, żeby być najlepszą wersją siebie, najlepszą wersją trenera, który się Wami opiekuje.


Ale to jeszcze nie koniec, czekajcie na następny artykuł, tym razem a'propos programu treningowego, skrojonego na miarę...



Przeczytaj również: [Zaczynasz trenować. Czy to ma sens?]


0 wyświetlenia