• Magda Raczak

Sposób myślenia a masa ciała

Trenujesz sumiennie, ale efekty nie przychodzą? Ile razy mówiłeś/-aś sobie, że zaczynasz od poniedziałku? Ile noworocznych postanowień nie doczekało się spotkania z rzeczywistością?

Na pewno obiło Ci się o uszy stwierdzenie, że „wszystko zaczyna się od głowy”. Ale czy dzięki temu było Ci łatwiej?


Rozpoczęcie diety w naszych głowach oznacza, że planujemy również jej koniec. A wtedy co? Można wrócić do naszych dawnych nawyków. Błędne koło się zamyka, a my, bezsilni wobec pokus, nie umiemy go przerwać. Kolejna nieudana próba. Dieta - zmora społeczeństwa.


Czy słusznie?


Na pewno znasz osoby, które jedzą wszystko i są szczupłe. Czy sposób myślenia może wpływać na masę ciała? Oczywiście, że tak. Prostym przykładem, jakim się posłużę, są małe dzieci. Jeśli zabronisz czegoś małemu dziecku, możesz mieć pewność, że dokładnie TO zrobi. A my dorośli posiadamy w sobie takie małe dziecko, które odzywa się wtedy, kiedy czegoś nam nie wolno. Swoją autonomię zawsze będziemy stawiać na pierwszym miejscu i bronić jej ponad wszystko. Jeśli zabraniasz sobie jedzenia słodyczy, to staną się produktem pożądanym, będziesz myśleć o nich istotnie częściej, niż gdyby nie stanowiły zakazanego owocu.


Czy można zaprogramować swoje myśli na te odchudzające?

Sposób, w jaki sam siebie postrzegasz, jak o sobie myślisz, ma ogromną moc! „Ty leniu, posprzątaj ten dom”, a „czyściochu, zawsze jest u Ciebie błysk, może warto dzisiaj poodkurzać” – kto sprząta? Leń, czy czyścioch?


Jeśli myślisz o sobie jak o „grubasie”, to programujesz swoje myślenie na zjadanie większych ilości. Bądź dla siebie przyszłą szczupłą osobą!

Podejmując próbę zmiany swoich nawyków zaczynamy podświadomie myśleć zero-jedynkowo. Czarne, albo białe. Zapominamy o tym, że pomiędzy czarnym i białym znajduje się jeszcze cała gama kolorów, różnych odcieni szarości.




Jeśli od miesięcy codziennie kupujesz batony, hot dogi, albo Coca-Colę, dlaczego oczekujesz, że od jutra przestaną dla Ciebie istnieć? Wprowadzanie zmian to bardziej maraton, niż sprint. Jeśli mają z nami zostać na zawsze, to nie stanie się to z dnia na dzień. Zanim zaczniesz prowadzić samochód musisz przestudiować kodeks drogowy, odbyć kurs przygotowujący, zdać egzamin. Akceptujesz to, że nauka jazdy to umiejętność wymagająca czasu i praktyki. Dlaczego zdrowe odżywianie traktujesz inaczej?




Jeśli jesz słodycze codziennie, to tydzień bez ciastek jest ogromnym sukcesem! Zamiast karać się za to, że po tygodniu zjadłaś kawałek tortu urodzinowego u koleżanki z pracy doceń to, co osiągnęłeś/aś dotychczas.


Nie zakładaj, że produkty uważane za „niezdrowe” od poniedziałku przestaną istnieć, przestaną Ci smakować lub znikną ze sklepowych półek. One będą, a Ty w każdej chwili możesz po nie sięgnąć. Nie ma produktów zakazanych (pamiętaj: małe zbuntowane dziecko). Oczywiście jedząc cukier, będzie ciągnęło Cię do cukru. Warto tutaj zadbać o odpowiednią motywację, która umożliwi Ci pracę nad swoimi nawykami i zostawić sobie przestrzeń do „wpadek”.


Wspomnę jeszcze o mechanizmie intelektualizowania. To taki mały chochlik, wytwór naszego mózgu. Przykład? Chcesz schudnąć, więc ograniczasz ilość spożywanych kalorii. Mijasz kawiarnię, a tam za szybą fit brownie z cukrem kokosowym na spodzie z daktyli z masłem orzechowym. Brzmi zdrowo. W końcu kakao jest z kakaowca, a kakaowiec to roślina, czyli praktycznie jakbyś zjadła sałatkę. Nim się obejrzysz siedzisz z kawałkiem brownie. Kurtyna. Paradoksalnie większość fit słodyczy ma tyle samo kalorii, co ich niezdrowe odpowiedniki. Doskonale potrafimy uargumentować sobie zjedzenie tej zdrowszej wersji brownie.



Innym przykładem intelektualizowania może być myśl „to tylko mały kawałeczek, nic się nie stanie, jak go zjem”. To prawda, świat się nie zawali. Ale czy ten mały kawałeczek nie zdarza się codziennie? Wtedy po tygodniu uzbieramy nawet i blachę ciasta!


Aby rozprawić się z takimi chochlikami warto zdać sobie sprawę z tego, że właśnie to robimy- intelektualizujemy po to, by dostać to na co mamy w danej chwili ochotę.

Istnieje badanie w którym zauważono, że słodyczy które uważamy za zdrowe zjadamy o 35% więcej niż tych standardowych*.


Podsumowując – zanim sięgniesz po całą paczkę fit ciastek owsianych i sam siebie z nich rozgrzeszysz, bo “są zdrowe” zapamiętaj – to skąd pochodzą kalorie ma znaczenie, jednak z punktu widzenia fizyki - kaloria to zawsze ta sama kaloria.

Na sam koniec mam dla Ciebie jedno zadanie. Chciałabym, by skłoniło Cię do wysnucia własnych refleksji. Spróbuj zjeść swój obiad bez telefonu w ręku. Nie oglądaj w tym czasie telewizji, nie czytaj gazety, nie scrolluj Facebooka ani Instagrama.



Autor: Kaja Andrzejewska dietetyk,

Fb: Make it Fit with Kaja Andrzejewska

IG: @madeitfit_dietetyk

kontakt@kajadietetyk.pl


Zdjęcia autorstwa Kai Andrzejewskiej.


*[Perceived healthiness of food. If it's healthy, you can eat more! Appetite, Volume 52, 2009.]

687 wyświetlenia